Jestem przedsiębiorcą od ponad 6-ciu lat.

 

Zaczynałam jako młoda osoba, rzucając się na głęboką wodę i zdając się na swoją intuicję w którą wierzyłam że odziedziczyłam w genach po moim przedsiębiorczym Ojcu.

Przez te wszystkie lata zatrudniałam już 13 osób w swoich 2 firmach. Doświadczając przeróżnych sytuacji, popełniając błędy, po tych wszystkich latach mogę śmiało stwierdzić, że artykuł, który przedstawiam poniżej ma w sobie wiele prawdy,  potwierdzeniem z moich  przeżyć: praktycznej.

Chciałabym opisać swoje obserwacje na temat:

 

Jak od wewnątrz wygląda rynek pracy i rynek pracownika w dzisiejszych czasach? Ze statystycznego, suchego punktu widzenia (media, książki branżowe) oraz z praktycznego (moje własne obserwacje i doświadczenia jako mały przedsiębiorca).

 

Pokolenie Y: czyli nasi potencjalni kandydaci do pracy / pracownicy:

 

Jak najprościej scharakteryzować pokolenie Y?

Przyjmijmy że pokolenie Y to ludzie urodzeni w latach 1980-1996, te, które dziś są uważane za najbardziej wymagającą grupę na rynku.

To ludzie którzy dojrzewali już w środowisku mediów cyfrowych. Są ambitni i świadomi swoich mocnych stron, nastawieni na rozwój osobisty oraz dobrą zabawę. Trudno jest ich przyciągnąć do firmy jak i równie trudno jest ich w niej utrzymać, ponieważ mobilność, globalizacja, świadomość nieograniczonych możliwości rozwojowych, potrzeba nowych wyzwań, dobrze rozbudowana logika sprawiają, że zmiana pracodawcy nie jest dla nich większym problemem.

 

Często nie zważając na konsekwencję nagłego porzucenia miejsca pracy, podejmują kroki czy decyzję odejścia z chwili na chwilę, nie licząc się z ewentualnością położenia czyjejś firmy. Ludzie w dzisiejszych czasach są nad wyraz egoistyczni.

 

A w tym czasie My - pracodawcy mamy problem... i to nie mały.

 

Zastanawialiście się kiedyś o tym, ile firm nie potrafi sobie poradzić z odejściem pracownika i ilu szefów w takiej sytuacji obrażało się na nich?

 

Statystyki wskazują, że dziś, już co drugie przedsiębiorstwo jest w stanie krytycznym pod względem niedoboru pracowników!

Łatwo jest  wyobrazić sobie sytuację, co czuje mini przedsiębiorca, który zatrudnia tylko 1-2osoby w swojej firmie, i nagle okazuje się z dnia na dzień pracownicy nie przychodzą do pracy, nie informując o  tym pracodawcy (nie wiem czy powodem jest tchórzostwo, czy zwykłe chamstwo), ponieważ powodem jest założenie własnego - identycznego biznesu, kradzież bazy klientów oraz np unikalnych receptur storzonych przez samego szefa, oczywiście wszystko 50% taniej :D - sama przeżyłam to na własnej skórze.

 

Inna sytuacja: potrzeba rozwoju jest stałą, niezmienną. Otwieram drugi oddział: nagle z pierwszego pracownicy (w tym rodzinka), odchodzą, ponieważ mają zamiar skorzystania z dofinansowania z środków Unii europejskiej, i otwarcia własnej firmy.

Nikogo to nie obchodzi że zostajesz sam na 2 punktach, płacisz 2x więcej opłat i masz rodzinę na utrzymaniu.

Sytuacja wydarzyła się z dnia na dzień.  Super!

 

Teraz trochę teorii na temat współczesnego pokolenia pracowniczego:

 

Ludzie z pokolenia Y nie są zbyt lojalni wobec marek, choć lubią produkty markowe.

 

Są za to otwarci, i marzą o niezależności. No i żyją w internecie. Dzięki ogromnemu przywiązaniu do smartphonów nigdy nie są sami - zawsze jest z nimi ich kochany telefon i o każdej porze dnia czy nocy mogą wysłać wiadomość, którą odczyta znajomy mieszkający po drugiej stronie ulicy lub na drugim końcu kuli ziemskiej.

 

Choć są niecierpliwi i wymagający, stałym elementem ich świata są gry i zabawy i to właśnie znajomym są w stanie poświęcić najwięcej czasu.

 

Nie myśl jednak, że jako mały przedsiębiorca w walce o uwagę "Igreków" stoisz na przegranej pozycji. Pokolenie Y jest dziś wyzwaniem dla każdego pracodawcy - dużego czy małego. A zwycięstwo w tej walce należy do najbardziej wytrwałych.

 

 

Czytając artykuły dla pracodawców, można czasem odnieść wrażenie, że jedynym wyzwaniem jakie stoi przed polskimi firmami są "igreki". A przecież pracodawcy (i to również ci mniejsi) już niebawem zaczną się zmagać ze skutkami niżu demograficznego i zaiste rządowych decyzjach wydłużenia wieku emerytalnego.

 

Jako przedsiębiorcy ( zmagający się z problemami rotacyjnymi w swoich firmach ), czytając takie dane przyprawiają one nas tylko o gęsią skórkę, bo oznacza to, że walka przedsiębiorców o przetrwanie własnej firmy, z biegiem czasu będzie jeszcze trudniejsza i jeszcze bardziej ciężka do udźwignięcia przez właściciela :(

 

Ja, jako pośrednik mam doskonałą okazję przyglądać się od wewnątrz zjawiskom rotacyjnym w różnych branżach, jako prezes zarządu mam okazję wymiany opinii i poglądów zarówno z innymi przedsiębiorcami, jak i poznania punktu widzenia pracownika.

 

Bardzo często się zastanawiam, do czego te zjawiska zmierzają? Jak będzie wyglądał rynek pracy i pracownika w niedalekiej przyszłości? Co stanie się z przedsiębiorstwami, które nie będą w stanie zapełnić minimum potrzebnych miejsc pracy?

 

Dzięki wspaniałym świadczeniom socjalnym w naszym kraju, sytuacja na rynku pracy  znaczenie się pogorszyła.

Byłam świadkiem takich zjawisk, kiedy to ojcowie wielodzietnych rodzin dosłownie zwalniali się z pracy, "bo się nie opłacało:" i teraz siedzą całą rodziną wszyscy w domu.

Dzieci biegają w samopas brudne po podwórku, a rodzice siedzą na plastikowych krzesełkach przed domem, popijając piwo.

(nie wspomnę, jakież to wzorce muszą czerpać te maluchy, przyglądając się takim zjawiskom)...

 

Ukraina w Polsce:

Sprawa zaliczana do tych: PAST.

Totalnie wyżłobiona i wyeksplatowana Ukraina pod względem pracowników chętnych do podjęcia pracy w Polsce zaczęła zamykać biura pośrednictwa pracy. Kilka sama znałam, które  na dzień dzisiejszy już nie istnieją.

 

  • Polscy pracodawcy kontra pracownicy z Ukrainy: nie chcą o nich słyszeć.

 

  • Ukraińscy pracownicy kontra polscy pracodawcy: znają krytyczną sytuację rynku, dyktują swoje warunki, typu: damowe, luksusowe mmieszkanie, dojazd do pracy (ooo, zepsuło się auto ? To my nie przejdziemy się 5km do roboty)...

 

Wymagają stawek wyższych niż polscy pracownicy, a co najgorsza, wielu przedsiębiorców godzi się na te wymagania, ponieważ jest w krytycznym stanie i wyjścia nie mają.

 

W ostatnim miesiącu mieliśmy kilka telefonów do biura:

 

Ukraiński akcent:

- Dzień dobry, ja chciał pojechać do pracy do Nemiec na budowę. -

- Witam, czy jest Pan narodowości Ukraińskiej? - zapytałam.

-Tak.- odpowiada głos w słuchawce.

-Ale przecież Pan nie może pracować w Niemczech, co najwyżej może Pan pojechać tam na 3 miesiące w celach turystycznych... :O

- Ale ja mam paszport rumuński - broni się ukraiński pracownik.

- Ja do tego nie przyłożę ręki... - odpowiadam. - Mamy dla Pana legalne oferty pracy w Polsce, jest Pan zainteresowany?

- Tak, ale proszę mi zapłacić z EURO i taką stawkę jak w Niemczech, bo ja za złotówki już nie będę pracował.

 

I tak to dzisiaj wygląda.

 

Pocieszającym zjawiskiem jest jednak to, że w Polsce stawki zarobkowe zaczęły już równać się z tymi na zachodzie. I mnie to cieszy, bo jeszcze trochę i NASI będą wracali :)

Obsługiwaliśmy takie zlecenia w Polsce, jak dla spawaczy za 24Euro/h, na działalności, tak, euro i w Polsce :) Były to zlecenia z krótszym terminem realizacji, ale w przeciętnej firmie spawacz zarabia już od 60zł/h

 

Kiedy najczęstsza stawka dla spawaczy w Niemczech waha się od 15 - 19Euro/h na Gewerbie, w zależności od metody i w zależności od kontraktu.

 

Dla nas pośredników, wesołą sprawą jest upośledzone i nieudolne działanie Urzędów pracy. Zadziwiające jest to że system dalej nie wie skąd pozyskać pracowników,(może inaczej, nawet nie zastanawiał się) i przemianował się nieformalnie w osrodek rejestracji do darmowej opieki zdrowotnej.

Ciągiem: powszechne zjawisko:

Pracodawca składa ofertę pracy  w PUP. po tygodniu, dzwoni do tegoż PUPu i przypomina się, bo przecież nie ruszą z miejsca w tym urzędzie :D

Mija kolejny tydzień, zjawia się pierwsza osoba ze skierowaniem:

- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?- pyta pracodawca.

- Dzień dobry, skierował mnie Urząd pracy do Pani/Pana, - próbuję otworzyć usta, ale skierowany mi przerywa:

- Proszę podpisać mi na skierowaniu, że nie chce Pani przyjąć mnie do pracy-

- Ale jak to nie chcę? Przecież złożyłam ofertę pracy do UP -

- Ale ja nie mogę pracować, bo mam dziecko - :D:D:D:D - odpowiada ze skruszoną miną, - jak mi Pani nie podpisze to nie będę miała ubezpieczenia, - lamentuje

- Ale ja panią ubezpieczę, i dostosujemy godziny pracy tak, jak dziecko jest w szkole, proszę się nie martwić.

Przy braku argumentów odpowiada osoba skierowana: - Błagam, niech mi Pani podpisze że się nie nadaję.

:D

pierwsze kilka razy podpisałam, ale później już się nie dałam i pisałam prawdę.

 

Pozdrawiam

M.K.

 

 

 

 

 

 

 

08 lipca 2018
"Pokolenie Y"

Odwiedź nas w mediach społecznościowych:

ul. Leszczyńskich 23

64-100 Leszno

  1. pl
  2. en
  3. uk